Jeszcze słowo o kopaniu,a właściwie o niekopaniu osła.
Dziś miałem ciekawe zdarzenie.Miałem okazję w praktyce wypróbować działanie zasady:"Gdy stoisz koło osła a on cię kopnie to gdy mu oddasz w jakim świetle się postawisz".
Pewien człek wsiadł na mnie tylko dlatego,że chwilę wcześniej on dostał po głowie od kogoś innego.Przypuszczalnie musiał podnieść w swoich oczach wartość własnej osoby próbując poniżyć kogoś innego (czyli mnie).Wydaje mi się,ze mogło to być spowodowane chęcią odwrócenia uwagi od własnej osoby,która to była postawiona w nie najlepszym świetle w danej chwili.Mniejsza o to.To są jego problemy emocjonalne a nie moje.Nie o tym chciałem mówić.
Sytuacja była na tyle ciekawa,że zarówno on jak i ja jesteśmy cholerykami (on stuprocentowym a ze mnie choleryk wyłazi w sytuacjach kryzysowych oraz konfrontacyjnych).Moją pierwszą myślą po publicznym ataku na mnie była chęć werbalnej riposty.Miałem zresztą kilkanaście minut na jej przygotowanie więc nie byłoby problemu ze zgrabnym ubraniem w słowa myśli będących akurat w mojej głowie.Taka reakcja byłaby całkowicie zrozumiała.Wtedy jednak przypomniałem sobie,że kilka dni temu napisałem coś o kopaniu osła czyli o tym,że reakcja emocjonalna na niemiłą sytuację tak naprawdę nie daje żadnych długofalowych korzyści....Proszę sobie wyobrazić kogoś kto jest cholerykiem (w pewnym stopniu) walczącego z samym sobą o to,czy zareagować emocjonalnie czy logicznie.Zareagowałem logicznie: ignorując całe zdarzenie.Na początku czułem się fatalnie,pewnie ulżyłoby mi gdybym powiedział co mi leżało na wątrobie ale zapanowanie nad emocjami dało mi poczucie większej pewności siebie.Nie chodzi tylko o zapanowanie nad wybuchem werbalnym.Chodzi mi o wewnętrzny spokój,który wypływa ze świadomości,że potrafimy być PONAD TO.Zresztą Einstein kiedyś powiedział bardzo ciekawe zdanie:
"Są dwie rzeczy nieskończone.Jedna to wszechświat a druga to ludzka głupota.Jednak co do tej drugiej to nie jestem pewien..."
Gdy nauczymy się panować nad emocjami to panujemy nad sobą,a co za tym idzie potrafimy panować nad życiem.Wiem,że to jest trudne.Często cali w środku aż się gotujemy,bo ktoś coś powiedział czy zrobił.Wiem,że każda sytuacja jest inna i w każdej trzeba podejmować tą wewnętrzną walkę na nowo ale każdą taką sytuację z pozoru negatywną możemy przekształcić w pozytywną.Możemy spowodować,że stanie się ona nawet INSPIRACJĄ.Każda taka szpilka wbita w nasz tyłek wychodzi nam na zdrowie,bo powoduje wzrost adrenaliny i chęć podjęcia działań żeby się od takich sytuacji (i ludzi) uwolnić raz na zawsze.Taką motywację można zastosować na każdym polu naszej aktywności.
Jedno jest pewne.Świadomość własnych reakcji,swojego profilu osobowości,znajomość typów osobowości innych ludzi i wiedza czego można oczekiwać od flegmatyka,sangwinika,melancholika czy choleryka daje poczucie kontroli nad sytuacją w jakiej się znajdujemy bez względu na to,czy jest ona pozytywna czy negatywna,bo przecież:
"Nie ważne co cię spotyka.Ważne jest to jak reagujesz na to co cię spotyka."
Nie sytuacja ale Twoja reakcja się liczy.
piątek, 21 września 2007
środa, 12 września 2007
O kopaniu osła.
Usłyszałem dzisiaj fantastyczne stwierdzenie:
Jeśli staniesz koło osła i osioł cię kopnie a ty mu oddasz,to jak się poczujesz zniżając się do jego poziomu?
Ta niezwykle obrazowa sytuacja uświadomiła mi,jak często reaguję emocjonalnie na pewne sytuacje,które właściwie reakcji takiej nie wymagają,bo ona szkodzi tylko mi a nie tej drugiej stronie.Wściekamy się,(mówię w liczbie mnogiej,bo zakładam,że nie jestem osamotniony w swoich reakcjach),na to,że stoimy w korku,na to,że jakiś kretyn wjechał pod prąd w ulicę jednokierunkową i jeszcze ma do ciebie pretensje,że nie ustąpiłeś mu pierwszeństwa.Wyciągasz pieniądze z bankomatu i ta piekielna maszyna zjada ci kartę bez słowa przepraszam...i co robimy?
Zwyczajnie mamy ochotę go skopać i zmusić do wyplucia naszej karty!
W związku z tym nasuwa mi się pytanie:czy jesteśmy istotami logicznymi czy emocjonalnymi?...
Wielu teraz powie: oczywiście,że jesteśmy istotami logicznymi! Pozwolę sobie jednak nie zgodzić się z tym wnioskiem.Moim zdaniem chcielibyśmy być istotami kierującymi się w życiu logiką,ale częściej dajemy się ponieść emocji a z emocjami problem jest taki,że wynikają one często z głęboko zakorzenionych w naszej podświadomości przekonań,często przekonań nie mających nic wspólnego ze stanem faktycznym.Zdarza się,że nie chcemy czegoś zrobić mimo ,że doskonale wiemy ,że powinniśmy to zrobić.Coś głęboko w środku nas siedzi i blokuje,siedzą w nas jakieś strachy czy obawy najczęściej bezpodstawne.
Gdyby tak dobrać się do tych zamkniętych na dnie naszej podświadomości ograniczających nas śmieci i je wywalić.Moglibyśmy wtedy zrealizować każdy projekt,pomysł czy ideę,którą uznalibyśmy za logiczną w naszym odczuciu.Wszystko to odbywałoby się szybciej,bez konieczności ciągłej walki ze sobą samym...O ile łatwiej by nam się żyło gdybyśmy nie tracili czasu i energii na kopanie osła...
Jeśli staniesz koło osła i osioł cię kopnie a ty mu oddasz,to jak się poczujesz zniżając się do jego poziomu?
Ta niezwykle obrazowa sytuacja uświadomiła mi,jak często reaguję emocjonalnie na pewne sytuacje,które właściwie reakcji takiej nie wymagają,bo ona szkodzi tylko mi a nie tej drugiej stronie.Wściekamy się,(mówię w liczbie mnogiej,bo zakładam,że nie jestem osamotniony w swoich reakcjach),na to,że stoimy w korku,na to,że jakiś kretyn wjechał pod prąd w ulicę jednokierunkową i jeszcze ma do ciebie pretensje,że nie ustąpiłeś mu pierwszeństwa.Wyciągasz pieniądze z bankomatu i ta piekielna maszyna zjada ci kartę bez słowa przepraszam...i co robimy?
Zwyczajnie mamy ochotę go skopać i zmusić do wyplucia naszej karty!
W związku z tym nasuwa mi się pytanie:czy jesteśmy istotami logicznymi czy emocjonalnymi?...
Wielu teraz powie: oczywiście,że jesteśmy istotami logicznymi! Pozwolę sobie jednak nie zgodzić się z tym wnioskiem.Moim zdaniem chcielibyśmy być istotami kierującymi się w życiu logiką,ale częściej dajemy się ponieść emocji a z emocjami problem jest taki,że wynikają one często z głęboko zakorzenionych w naszej podświadomości przekonań,często przekonań nie mających nic wspólnego ze stanem faktycznym.Zdarza się,że nie chcemy czegoś zrobić mimo ,że doskonale wiemy ,że powinniśmy to zrobić.Coś głęboko w środku nas siedzi i blokuje,siedzą w nas jakieś strachy czy obawy najczęściej bezpodstawne.
Gdyby tak dobrać się do tych zamkniętych na dnie naszej podświadomości ograniczających nas śmieci i je wywalić.Moglibyśmy wtedy zrealizować każdy projekt,pomysł czy ideę,którą uznalibyśmy za logiczną w naszym odczuciu.Wszystko to odbywałoby się szybciej,bez konieczności ciągłej walki ze sobą samym...O ile łatwiej by nam się żyło gdybyśmy nie tracili czasu i energii na kopanie osła...
niedziela, 9 września 2007
Zejść z gwoździa...
Blog o rzeczach inspirujących.Wiadomo,każdego z nas motywuje (lub inspiruje , jeśli wolisz to określenie),coś innego...
Dla jednego inspiracją może być chęć posiadania czegoś materialnego a dla innego dobra materialne nie mają żadnego znaczenia ,(tak na marginesie,jeśli należysz do tej kategorii ludzi,to powiedz mi ile godzin dziennie poświęcasz na zarabianie pieniędzy a ile na te rzeczy o których mówisz,że są dla Ciebie ważniejsze od pieniędzy .Jeśli więcej na to co jak mówisz jest mniej ważne,to zastanów się nad prawdziwością stwierdzenia,że rzeczy materialne się dla Ciebie nie liczą...)
...Z motywacją jest jak z psem....
Przychodzi gość w odwiedziny do znajomego i widzi,że na ganku przed jego domem siedzi pies.Siedzi i strasznie wyje.Pyta więc przyjaciela:"Słuchaj,dlaczego ten Twój pies tak wyje?" ,na to ten odpowiada:"Wyje ,bo siedzi na gwoździu ".Logiczne stwierdzenie zdziwiło człowieka więc pyta dalej:"A czy nie może wstać?"; "Może,ale nie boli go aż tak mocno,żeby chciało mu się ruszyć tyłek" odpowiada właściciel....
Dokładnie tak jest z nami (no może nie z Tobą,ale ze mną na pewno).Potrzebujemy na tyle bolesnego gwoździa,żeby zmusił nas do wykonania ruchu....
Będę na blogu umieszczał linki do treści,które mnie inspirują.Może ktoś z tego skorzysta a może nie.Nie wnikam.
Ja szukam inspiracji dla siebie,a to,że przy okazji tych poszukiwań będzie kilku świadków...no cóż,może oni też czegoś szukają?....
Subskrybuj:
Posty (Atom)